Wśród danych

Blog dla przedsiębiorców działających w cyfrowym świecie

  • Michał Nosowski

NFT a prawo, czyli co przepisy mówią o tokenach niewymienialnych

Zaktualizowano: 12 maj


O NFT (Non-Fungible Tokens, czyli tokenach niewymienialnych) jest ostatnio bardzo głośno – co chwilę media donoszą o nowych projektach, rekordowych aukcjach lub o dużych firmach, które same zaczynają się tym zajmować (np. Adidas). Wszystko jest otoczone falą ekscytacji, promowaniem w mediach społecznościowych przez celebrytów i influencerów, niemałymi kwotami transakcji i bardzo kreatywnymi podejściami do tego, co w ramach konkretnego NFT jest sprzedawane.


Oferowane są grafiki, muzyka, filmy, tweety, memy, 3D skany ciała, „cyfrowa miłość” czy nawet zdjęcia rentgenowskie – sky is the limit. Jednakże, jeżeli zastanowimy się nad prawnymi kwestiami funkcjonowania NFT, to okazuje się, że wiadomo niewiele, a to co wiadomo raczej nie napawa optymizmem. Temat ten jakoś szczególnie siedział mi w głowie - stwierdziłem więc, że zacznę od początku i sam napiszę o tym kilka słów o tym jak możemy patrzeć na NFT przez pryzmat regulacji prawnych. Zaznaczam tu, że pomimo tego, że nie mamy dedykowanych przepisów dotyczących NFT, to jest wiele regulacji, które odnoszą się do ich funkcjonowania.


Ogólne informacje o NFT


<jeżeli jesteś osobą, która wie jak działają NFT, możesz pominąć ten fragment - napisałem go głównie dla osób, które dopiero zapoznają się z tą tematyką>


Nie byłoby dobrze gdybyśmy rozmawiali o NFT bez chociaż podstawowego zrozumienia jak NFT działa. Nie jestem osobą techniczną, ale zawsze interesowało mnie to w jaki sposób działają kryptowaluty, czym jest blockhchain albo na czym polegają smart kontrakty. Dlatego przeprowadziłem również hobbystyczną analizę tego jak działają NFT. Bez takiego, chociażby podstawowego rozeznania, ciężko byłoby mówić o prawnych aspektach funkcjonowania takiej technologii. To ważne, bo od technicznych szczegółów może zależeć ocena prawna danego tokenu.


Poniżej opisuję najważniejsze zasady działania NFT. Opieram się tu na najbardziej powszechnych NFT - tokenach opartych o blockchain ethereum, wykreowanych w ramach standardu ERC-721. Zdaję sobie sprawę z tego, że NFT mogą być różne i nie wszystkie funkcjonują tak jak te konkretne przykłady - uznajmy to więc za pewne podstawy.


Co to jest to NFT?


NFT to tokeny, które funkcjonują w ramach sieci blockchain. Co to oznacza, że coś jest tokenem? To, w pewnym uproszczeniu, odpowiedni zapis w rejestrze, który mówi, że danemu użytkownikowi COŚ przysługuje (co dokładnie, to w dalszej części). Klasyczny blockchain, np. Ethereum właśnie, jest zdecentralizowany. Tym samym, nie ma jednego podmiotu, który go kontroluje i może samodzielnie dokonywać nieautoryzowanych zmian. Dopisywanie nowych informacji do blockchaina jest kontrolowane przez algorytmy, które odpowiadają za jego funkcjonowanie - a z uwagi na to, że są one na wielu rozproszonych urządzeniach, nikt ich sam nie zmieni (chyba, że przejąłby kontrolę nad większością sieci albo znalazł jakiś błąd).


Dlatego też blockchain zapewnia relatywne bezpieczeństwo wpisów - tzn. jeżeli coś w nim zapisano, to w założeniu nikt tego nie zmieni/nie usunie. Oczywiście to nie oznacza, że nie możemy zostać oszukani albo okradzeni, np. z uwagi na nieprawidłowe działanie całej „infrastruktury towarzyszącej” (np. giełd, tak jak tutaj), błędy ludzkie (np. nasze własne) albo jakieś socjotechniczne działania przestępców. Kryptografia zabezpiecza nas technicznie, ale zawsze pozostaje to co jest poza łańcuchem bloków - a to rodzi różne ryzyka.


Zobaczmy sobie jakiś NFT - przykład praktyczny


Aby znaleźć jakiś NFT, wypada odwiedzić jedną z platform, na której możemy sprzedawać i kupować NFT. Najpopularniejsze to Opensea, Rarible albo np. Binance.


Poszukajmy na tej pierwszej. Bardzo popularną kolekcją NFT jest „Bored Ape Yacht Club” czyli 10.000 grafik, przedstawiających różne małpki (każda się trochę różni).


Nabywca takiego konkretnego NFT ma swoją grafikę z unikalną małpką (z punktu widzenia społeczności krypto, bo czy prawnie ma to napiszę później).


Znajdźmy jedną z nich, przykładowo o numerze 5851 - jest na opensea, można ją kupić. Oprócz samej grafiki, widzimy kilka powiązanych z nią informacji. Tym co nas szczególnie interesuje jest ID smart kontraktu, który jest powiązany z grafiką.





To co widzimy to trochę mało aby rozstrzygnąć czym taki NFT rzeczywiście jest - na pierwszy rzut oka nie widać tu nic, poza numerkiem oraz grafiką, którą ktoś zamieścił na platformie aukcyjnej. Możemy założyć, że to co widzimy ma jakieś oparcie w smart kontrakcie, zapisanym w ramach łańcucha bloków Ethereum, zgodnym ze standardem ERC-721, który też jest tu zresztą przywołany.


Szczęśliwie, dzięki stronie etherscan możemy sprawdzić co dokładnie zostało zapisane w blockchainie. Etherscan to portal, który zawiera szereg informacji o tym co dzieje się bezpośrednio w ramach łańcucha bloków - widzimy więc ID użytkowników, transfery kryptowalut albo treść zawartych smart kontraktów. Widzimy też, że ktoś np. stworzył NFT (nazywa się to mintingiem, trochę jak „wybijanie” monet).


Jeżeli znamy adres (numer) smart kontraktu, który jest widoczny w ramach opensea, łatwo go znaleźć w ramach Etherscanu. Informacja o tym konkretnym smart kontrakcie, dotyczącym Bored Ape Yacht Club, jest tutaj. Możemy tam prześledzić wszystkie powiązane z nim transakcje, jak również samą treść smart kontraktu. Co więcej, możemy zobaczyć wszystkie tokeny, które są z nim powiązane. Innymi słowy - możemy odnaleźć tam informacje o wszystkich 10 tysiącach małpek.


Teraz pozostanie nam odnaleźć naszą małpkę o numerze 5851. Widzimy wszystkie transakcje, które dotyczyły tego konkretnego tokenu, wraz z ID użytkowników, którzy w transakcjach brali udział (np. sprzedali albo kupili token). Widzimy też, w zakładce „inventory”, zdjęcie z naszą małpką.



Ok, wiemy już, że możemy kupić małpkę o konkretnym numerze i informacja o tym znajdzie się w ramach łańcucha bloków. Będzie tam też nasze ID, jak również ID tego, kto nam małpkę sprzedał.


Ale czy grafika z tą małpką rzeczywiście jest zapisany w ramach łańcucha? W przypadku Ethereum z reguły nie, bo to kosztowałoby zbyt wiele (tworzenie i handel NFT łączy się z różnymi opłatami transakcyjnymi). Łatwiej jest więc w ramach tokenu zapisać tylko informację o tym gdzie nasza małpka się znajduje.


Skoro nie ma obrazka w łańcuchu bloków to co dokładnie jest? I co właściwie kupiliśmy?


W zakładce contract widzimy różne informacje dotyczące naszego tokenu. Jest tam też zakładka TokenID. Po wpisaniu numeru naszej małpki (czyli numeru tokena - 5851) widzimy link do IPFS (ipfs://bafybeihpjhkeuiq3k6nqa3fkgeigeri7iebtrsuyuey5y6vy36n345xmbi/5851) - czyli dość znanej platformy, na której przechowywane są różne dane.


Jeśli tam wejdziemy to wyświetli się nam kilka informacji o danym tokenie:


{"image":"ipfs://QmXrtwXBQiJMVB5LzMUZdMSVGAaCp3RcPCN4zuLHHkB9mu","attributes":[{"trait_type":"Fur","value":"Dark Brown"},{"trait_type":"Mouth","value":"Phoneme  ooo"},{"trait_type":"Clothes","value":"Hawaiian"},{"trait_type":"Background","value":"Aquamarine"},{"trait_type":"Eyes","value":"Angry"}]}

Jest wśród nich kolejny adres - tam właśnie jest nasza grafika.


To jest bardzo ważne - sam token nie zawiera, przynajmniej w tym przypadku, grafiki, a jedynie link do miejsca, gdzie są informacje o grafice.


Co to jest to IPFS (Interplanetary File System)?


To protokół zdecentralizowanej sieci peer to peer, która jest przeznaczona m.in. do przechowywania plików. Sama w sobie nie jest częścią łańcucha bloków Ethereum, a osobnym systemem. Tam właśnie wrzucane są m.in. grafiki NFT. Dlaczego właśnie tam? Bo IPFS ma w założeniu być trwały - dzięki swojej zdecentralizowanej naturze i właściwościom peer to peer powinien funkcjonować przez długi czas. Brak jest również jednego podmiotu, który może taki plik usunąć. Dlatego też sam token zawiera jedynie (oprócz oczywiście danych o transakcjach czy swoim indywidualnym numerze) odniesienie do IPFS, w ramach którego zapisane są metadane dot. NFT oraz sam plik. To bardziej ekonomiczne.


Jaki jest w tym wszystkim problem? Taki, że IPFS to mimo wszystko osobny system, który może zniknąć, nawet jeśli łańcuch bloków Ethereum będzie dalej istniał. Oczywiście, IPFS ma też różne zabezpieczenia i generalnie jest systemem dość wysokiego zaufania, ale takie ryzyko jest.


Czy grafiki powiązane z konkretnymi NFT są zawsze zapisane w ramach IPFS? Nie. To jest dość częsta praktyka (właśnie m.in. ze względu na relatywnie dużą pewność działania) ale można zapisać je także gdzieś indziej. Na przykład bezpośrednio w ramach giełdy NFT. Giełda oczywiście również może zniknąć albo usunąć stare dane (np. za kilka lat).


Teoretycznie token nadal pozostaje tokenem, ale może mieć to wpływ na sytuację nabywcy - bo udowodnienie tego co się kupiło (np. w przyszłości) może być problemem - abstrahując od innych prawnych kwestii, które są związane z NFT. Istnieją również technologie, które pozwalają relatywnie tanio przechowywać NFT bezpośrednio w ramach łańcucha bloków - zwłaszcza inne niż Ethereum blockchainy (np. Solana).


Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej:

  • jak działa NFT,

  • dlaczego grafiki nie są zamieszczane bezpośrednio w ramach łańcucha bloków,

  • czemu często wykorzystuje się IPFS do ich przechowywania,

to tutaj wszystko jest ładnie opisane.


Jakie prawa mam do grafiki NFT?


Tu zaczyna się prawnicza jazda bez trzymanki - jeżeli bowiem kupiłem token NFT, to powinienem mieć do niego jakieś prawa. Pytanie tylko jakie dokładnie i w jaki sposób rozciągają się na naszą grafikę, która jest przecież powiązana z tokenem za pomocą adresu URL.


Już jakiś czas temu, w związku z pojawianiem się różnych wirtualnych przedmiotów (np. miecz w grze, który można sprzedać na Allegro) albo kryptowalut, prawnicy wymyślili, że takie coś jest cyfrowym prawem majątkowym/cyfrowym dobrem niematerialnym. Majątkowym, bo ma jakąś wartość. Cyfrowym, bo istnieje wyłącznie w przestrzeni wirtualnej, nie ma swojego fizycznego odpowiednika. No i prawem, bo istnieje osoba, której przysługuje to mające wartość, cyfrowe coś. Potem pojawiła się definicja ustawowa (w ustawie o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy), gdzie wskazano, że kryptowaluta jest„cyfrowym odwzorowaniem wartości”.


Podobną konstrukcję możemy przypisać do NFT - w założeniu posiadamy więc prawo do cyfrowej grafiki (ew. utworu muzycznego, wideo - czegoś powiązanego z NFT), które ma jakąś wartość. Sam token potwierdza natomiast, że prawo to przysługuje właśnie nam. Stąd też niekiedy używamy określenia „cyfrowy certyfikat” - token wskazuje bowiem, że mamy jakieś prawo do cyfrowego dobra.


Prawnicy generalnie mówią, że token jest tym co potwierdza istnienie jakiegoś uprawnienia, przysługującego posiadaczowi tokena - z reguły prawa do konkretnego pliku cyfrowego, zapisanego gdzieś w Internecie. Dodatkowo, umożliwia on dysponowanie tym prawem, np. dalszą jego sprzedaż. Dlatego stosowane czasem określenie „znak legitymacyjny” jest dość dobre - to pojęcie oznacza, że istnieje np. dokument, który potwierdza, że jego posiadacz ma jakieś prawo (np. bilet na seans do kina). W pewnym uproszczeniu, token pełni taką samą funkcję.


Tu niestety pojawia się jeden problem - jak możemy mieć prawo do egzemplarza grafiki, skoro ona nawet nie jest zapisana w ramach NFT. Czy to oznacza, że mamy tylko prawo do linku do pliku? I co jeżeli ktoś stworzy inny NFT z tym samym linkiem? To niestety jest problem NFT - tzn. realna ochrona tego naszego prawa jest dość ograniczona, a sama jego unikalność jest mocno uzależniona od działań twórcy grafiki.


Kupując NFT nie jesteśmy też właścicielami rzeczy - bo rzecz musi być czymś materialnym. Cyfrowe obrazki co do zasady materialne nie są. Nabycie tokenu nie oznacza również, że nabyliśmy prawa autorskie do utworu, który z nim jest powiązany.


Od tego oczywiście mogą być wyjątki, a odpowiednio skonstruowany NFT może potwierdzać własność rzeczy - przykładowo, możliwe byłoby stworzenie rejestru, wykorzystywanego do potwierdzania własności jakichś przedmiotów. Innymi słowy, tokeny będą rzeczywiście powiązane z unikatowymi przedmiotami. Przeniesienie tokenu będzie natomiast potwierdzeniem, że własność przeszła na nabywcę. Jedna ważna uwaga - w tym przypadku system musi być dostosowany do tego celu. Innymi słowy, użytkownicy zapewne będą akceptowali jakiś regulamin, który reguluje kwestie związane z przenoszeniem prawa własności. Będzie również istniał jeden podmiot, który będzie tym zarządzał i gwarantował egzekwowalność takich transakcji (np. firma pośrednicząca w handlu). Przykładem takiego rozwiązania jest WiV, które umożliwia handel winem z wykorzystaniem NFT.


Prawa autorskie do utworu a NFT


Część zwolenników technologii NFT zrównuje posiadanie tokena z byciem właścicielem majątkowych praw autorskich do utworu, który jest powiązany z tym tokenem. To bowiem oznaczałoby możliwość pełnego wykorzystywania takiej grafiki (która może być wytworem pracy twórczej człowieka) przez posiadacza tokenu, np. udostępnianie jej szerokiej publiczności albo wykorzystanie komercyjne.



W przypadku standardowego wykorzystania NFT (np. w taki sposób jak opisałem powyżej) to nie będzie jednak zgodne z prawdą.


Musimy tu ustalić kilka rzeczy:

  • prawa autorskie przysługują generalnie twórcy - czyli osobie, która stworzyła dany utwór. Twórcą utworu jest ten kto go narysował/namalował/skomponował albo zagrał. Pomijam tu utwory generowane przez algorytm, bo to temat na inny wpis.

  • twórcy przysługują majątkowe prawa autorskie do utworu, czyli takie, które umożliwiają jego komercyjne wykorzystanie, sprzedaż, udzielenie licencji itp.

  • twórca ma również autorskie prawa osobiste do utworu - czyli może np. oznaczyć go swoim nazwiskiem i pseudonimem (czego nikt inny niż twórca generalnie zrobić nie może) albo zadecydować o sposobie udostepnienia takiego utworu publiczności,

  • Osoba, która tworzy token NFT niekoniecznie będzie twórcą utworu - tzn. może być tak, że ktoś coś narysuje, a inna osoba to stokenizuje. W takim przypadku nie staje się ona twórcą. Co więcej, taka osoba dokonuje zwielokrotnienia utworu - czyli sama może naruszyć prawa twórcy, jeśli wykreuje token bez jego zgody,

  • posiadanie praw autorskich do danego utworu nie jest zależne od jakiegokolwiek dokumentu czy informacji gdziekolwiek - jeżeli więc twórca nie stworzy żadnego tokena NFT, dokumentu, który by potwierdzał to, że jest twórcą, to i tak nim jest i nadal chroni go prawo.

Oczywiście, twórca może stworzyć grafikę a następnie sam ją stokenizować. Nie zmieni to nic w zakresie tego, że będzie autorem takiego utworu (bo nadal nim będzie). Sama sprzedaż tokenu nie będzie przeniesieniem praw autorskich majątkowych do utworu.

Możemy się zastanawiać czy odpowiednio sporządzony smart kontrakt mógłby sprawić, że dochodzi do takiego przeniesienia autorskich praw majątkowych na nabywcę, ale w takim wypadku:

  • Smart kontrakt musiałby wyraźnie wskazywać, że autorskie prawa majątkowe przechodzą na nabywcę,

  • Smart kontrakt mógłby regulować kwestie autorskich praw osobistych, np. nakazywać każdemu nabywcy zachować wzmiankę o pierwotnym twórcy.

To jest fragment smart kontraktu w standardzie ERC721, napisany w języku solidity. Ten konkretny smart kontrakt nie zawiera jakichkolwiek wzmianek o przeniesieniu autorskich praw majątkowych.

W polskich realiach tego rodzaju smart kontrakt i tak nic by nie dał, bo przeniesienie autorskich praw majątkowych wymaga zawarcia umowy w formie pisemnej, ew. z kwalifikowanym podpisem elektronicznym.


Jeżeli chcesz poczytać więcej o przenoszeniu autorskich praw majątkowych, zapraszam Cię tutaj.


Istnieją jednak kraje, gdzie przeniesienie autorskich praw majątkowych formy pisemnej nie wymaga. W takim przypadku można by się zastanowić czy zawarcie smart kontraktu skutkuje przeniesieniem takich praw. Aby tak było, musiałoby to wyraźnie wynikać z treści smart kontraktu albo samego tokena. Z uwagi na to, że smart kontrakty/tokeny raczej nie zawierają takich wzmianek, zwykle tak się nie dzieje.


To dość istotne - pomimo tego, że smart kontrakt mógłby regulować różne kwestie związane z prawami autorskimi (na co zresztą wskazuje nazwa „kontrakt”) to w praktyce rzadko ma to miejsce - analiza popularnych smart kontraktów opartych o standard ERC-721 wskazuje, że zdecydowana większość z nich nie zawiera jakichkolwiek wzmianek o kwestiach przeniesienia praw autorskich.

Projekty, gdzie wraz z zakupem NFT, dojdzie również do jakiegoś przeniesienia praw autorskich, są zresztą realizowane - tutaj np. jest informacja o sprzedaży praw do utworów muzycznych tak aby potencjalni nabywcy mieli udziały w przychodach z ich licencjonowania. Ale to wymaga niestandardowego podejścia do prawnych aspektów projektu opartego o NFT.


Czy nabycie NFT skutkuje udzieleniem licencji?


Skoro NFT nie przenosi autorskich praw majątkowych, możemy ewentualnie się zastanawiać czy nabycie NFT skutkuje udzieleniem jakiejś licencji (zawarcia umowy licencyjnej). Nie zawsze będzie to pożądane przez strony transakcji, ale generalnie taka możliwość istnieje.


Treść licencji (umowa licencyjna) również powinna być opisana w smart kontrakcie. W innym przypadku będziemy mieli cały szereg wątpliwości takich jak:

  • czy licencja jest udzielona wieczyście czy tylko na jakiś czas (np. w Polsce jeżeli nic innego nie jest napisane w umowie, to licencja jest udzielona na czas określony),

  • czy licencja może być wypowiedziana/cofnięta - charakter blockchaina wskazuje, że raczej nie, ale np. polskie prawo generalnie mówi, że licencję można wypowiedzieć,

  • jaki jest zakres licencji - np. czy obejmuje cały świat. Blockchain jest bowiem ponadnarodowy. Z drugiej strony niektóre państwa (np. Polska) mają regulacje, które ograniczają terytorialny zakres licencji, chyba że strony sobie wyraźnie napiszą inaczej w umowie,

  • czy licencja ma charakter wyłączny/niewyłączny - z jednej strony założenie funkcjonowania tokenów jest takie aby były unikalne. Z drugiej, licencje standardowo są niewyłączne (czyli inne osoby mogą też być licencjobiorcami, licencjodawca może udzielić wielu licencji, które dotyczą tego samego), chyba że strony wyraźnie napiszą w umowie inaczej (tzn. że ta konkretna licencja ma charakter wyłączny.

Dodatkowo pojawia się też pytanie co dzieje się z licencją w przypadku dalszej odsprzedaży NFT - tzn. czy sprzedawca udziela sublicencji (tym samym, możemy mieć do czynienia z powstaniem całego łańcucha umów licencyjnych, odpowiadających zapisom dot. kolejnych właścicieli NFT) czy może jednak taka umowa licencyjna wiąże zawsze twórcę tokenu i osobę, która jest jego aktualnym właścicielem.


Czasami zasady wykorzystania utworu są dostępne bezpośrednio w ramach platformy licytacyjnej, na której nabywamy NFT - i to jest jak najbardziej pozytywna praktyka. Tak było m.in. w przypadku sprzedanego za 69 mln dolarów utworu pana Beeple, zatytułowanego „EVERYDAYS: THE FIRST 5000 DAYS” - sprzedawca wskazał nabywcy, że nie przenosi na niego praw autorskich do utworu i nie jest możliwe jego komercyjne wykorzystanie. Warto tu też wspomnieć, że dom aukcyjny Christie’s wyłączył swoją odpowiedzialność za to co się stanie z NFT po transakcji w najszerszym możliwym zakresie.


Jeżeli chcesz się dowiedzieć więcej o licencjach, zapraszam tutaj.


Czy NFT jest nośnikiem utworu?


Raczej nie - nośnik utworu w rozumieniu ustawy o prawie autorskim jest raczej tylko przedmiotem fizycznym, tzn. twórczością inkorporowaną do czegoś, co może być rzeczą w rozumieniu KC i podlegać obrotowi (obraz, książka etc.). Nauka prawa generalnie nie uznaje możliwości uznania cyfrowej wersji utworu za nośnik, a więc NFT nie może być nośnikiem utworu. Warto wskazać, że utwór nie musi mieć jakiegoś nośnika, aby był chroniony – przykładowo, improwizacja jazzowa, którą ludzie słuchają jest utworem, bo utwór został zakomunikowany, nawet jeżeli nikt tego nie nagrał.


Co prawo mówi o niewymienialności NFT


Token NFT ma charakter zindywidualizowany i wynika to z samego charakteru blockchaina, który przypisuje do każdego NFT niepowtarzalny ciąg znaków. Dlatego też NFT są czasem porównywane do unikalnych kosztowności, np. diamentów. Pojawia się natomiast pytanie, czy powiązane z nim dobro, również jest unikalne i na ile prawo zapewnia rzeczywistą ochronę takiej unikalności.


Trzeba tu powiedzieć, że „cyfrowe prawo”, które posiadamy w związku z danym NFT, dotyczy generalnie konkretnego egzemplarza pliku. Innymi słowy, możemy uznać, że przysługuje nam prawo do tego konkretnego obrazku/plik muzycznego/filmiku itp., który jest powiązany z naszym tokenem. Jeśli miałoby być inaczej, to musiałoby to wyraźnie wynikać ze smart kontraktu/tokena.


Prawo nam nie gwarantuje, że będziemy jedynym użytkownikiem dzieła, które stoi za naszym tokenem. Co więcej, teoretycznie nie istnieją przeszkody aby osoba, która ma prawa autorskie do oryginału, stworzyła jeszcze jeden token, który będzie miał inną wartość oraz inny indywidualny numer, odnoszący się jednak do tego samego obrazka. Tym samym nawet nasze "prawo do konkretnego egzemplarza" może stać pod znakiem zapytania.


Załóżmy przykładowo, że mamy do czynienia z nieuczciwym twórcą, który tokenizuje swoją grafikę i sprzedaje w ramach popularnej platformy do handlu NFT. Następnie, tworzy dokładnie taką samą grafikę i ją sprzedaje komuś innemu (albo po prostu tokenizuje ją jeszcze raz i wystawia na innej giełdzie). Czy prawo mu tego zabrania? Nie, bo posiada autorskie prawa majątkowe do utworu, więc może go sobie reprodukować i tworzyć kopie. To trochę tak jakby Vincent van Gogh namalował 100 dokładnie takich samych obrazów - nikt mu tego nie zabroni, chociaż pewnie cena jednego egzemplarza znacznie by spadła (ku niezadowoleniu osoby, która kupiła pierwszy obraz).


W przypadku NFT przeciwdziałać temu mogą same giełdy (i czasem tak robią), np. wskazując, że nie jest możliwe ponowne zamieszczenie takiego samego obrazka (tzn. NFT który dotyczy takiego samego obrazka), który już wcześniej został stokenizowny. To jest jednak dobra wola giełd, które chcą chronić rynek i podejmują takie działania, odpowiednio tworząc swoje regulaminy. Nie wynika to ani z samego blockchaina, ani z treści najpopularniejszych smart contractów.


Ktoś stokenizował mój utwór. Co mam robić?


Jeżeli znalazłeś lub znalazłaś swoje dzieło, które ktoś sprzedaje jako NFT, to zapewne taka osoba naruszyła przysługujące Ci prawa autorskie. Możesz więc żądać od niej (zgodnie z polskim prawem) przeprosin, odszkodowania albo zaprzestania naruszania Twoich praw.


Również giełdy NFT zajmują się weryfikacją czy NFT, które są sprzedawane, nie naruszają niczyich praw autorskich (albo co najmniej przyjmują zgłoszenia w tym zakresie).


Tym samym, jeżeli zgłosimy giełdzie, że jakiś NFT zawiera nasz utwór (i jakoś to udowodnimy) to giełda może usunąć taki token. Jeżeli zaś tego nie zrobi, w wielu jurysdykcjach (w tym w UE) sama będzie odpowiadała za naruszenie naszych praw autorskich. Co ciekawe, takim żądaniom podporządkowuje się również np. platforma IPFS, o której pisałem wcześniej.


To ma również inne konsekwencje - jeżeli jesteśmy nabywcami tokenu, kupimy go, a następnie okaże się, ze twórca NFT nie był uczciwy i nie miał do niego praw autorskich, to również możemy naruszyć prawa przysługujące bezpośrednio autorowi dzieła. W takim przypadku autor może zażądać np. usunięcia grafiki, co sprawi, że dany token nie będzie już powiązany z żadnym utworem (np. grafiką). My więc zostaniemy z niczym, a ewentualne roszczenia możemy ew. kierować do twórcy takiego tokenu - przy czym powiedzmy sobie szczerze, że szansa na odnalezienie takiej osoby i skuteczne jej pozwanie przed sądem, nie jest zbyt wielka.


Ktoś skopiował mój NFT i ustawił sobie je jako grafikę na profilowym w mediach społecznościowych. Czy prokuratura albo sąd się tym zajmie?


Obawiam się, że. W takiej sytuacji naruszone bowiem zostają autorskie prawa majątkowe osoby, która te prawa posiada - nie każdorazowego nabywcy tokenu. Wyjątkiem będzie sytuacja gdy Ty posiadasz autorskie prawa majątkowe do utworu. Innymi słowy - jeżeli jesteś twórcą albo nabyłeś takie prawa, a ktoś rozpowszechnia taki utwór (np. publikuje go w Internecie) to jak najbardziej możesz szukać skutecznej ochrony w sądzie. Sąd bowiem (albo organy ścigania) będzie badał właśnie to, czy jesteś osobą uprawnioną do żądania ochrony - a więc czy przysługują Ci autorskie prawa majątkowe do utworu. W innym przypadku taka ochrona nie będzie Ci przysługiwała, co oznacza, że żartowniś z NFT na profilowym uniknie przykrych konsekwencji.


Oczywiście tu jeszcze trzeba wziąć pod uwagę to, że osoba, która wykorzystała grafikę, mogła zrobić to w ramach tzw. "dozwolonego użytku", ale to temat na inny wpis.


O czym się mało mówi, chociaż ma to duże znaczenie?


W analizie prawnej dotyczącej NFT dużo mówimy o tokenach i smart kontraktach, a pomijamy jeszcze jeden istotny aspekt ich funkcjonowania - regulaminy giełd i platform. A te często wprost wskazują, że:

  • zakup NFT generalnie nie skutkuje transferem praw własności intelektualnej,

  • giełdy/platformy nie gwarantują, że informacje o NFT będą zamieszczone na nich wiecznie,

  • giełdy/platformy zastrzegają sobie prawo do usuwania treści, które naruszają prawo albo inne standardy, które na takich giełdach obowiązują.

I dlatego też to co giełdy piszą w swoich regulaminach jest ważne. To one stanowią ważny element prawnej układanki pt. jak podejść do NFT od strony prawnej. Pamiętajmy, że generalnie regulaminami giełd są związani wszyscy użytkownicy - zarówno sprzedający, jak i kupujący. Oznacza to, że giełda mogłaby np. zawrzeć w regulaminie postanowienia dotyczące licencjonowania utworu, który jest z takim NFT powiązany, ograniczenia dot. tokenizowania i sprzedaży nie swoich utworów czy też zasad tworzenia dwóch NFT opartych o tę samą grafikę.


Inne informacje


Ostatnia popularność NFT doprowadza do ogromnej ilości nadużyć. Jeżeli wejdziemy na którąś z popularnych giełd do handlowania NFT i wpiszemy daną frazę związaną z jakąś twórczością (chociażby grą komputerową) to możemy otrzymać sporą ilość tokenów, które prowadzą do utworów naruszających prawa własności intelektualnej. To jest spory problem, bo ludzie zaczynają (albo chociaż próbują) nielegalnie zarabiać na czyjejś twórczości i wysiłku. Nie ułatwia walki z tym procederem łatwość w byciu anonimowym, zwłaszcza, że giełdy NFT nie podlegają jeszcze pod przepisy dot. przeciwdziałania praniu pieniędzy.




Źródło: Mintable


Zdarza się też, że NFT naruszają prawa do znaków towarowych. Można z łatwością znaleźć konta, które mają wystawione na sprzedaż dziesiątki tokenów z grafikami będącymi znakami towarowymi znanych marek.


Czasami tokeny NFT są powiązane z wizerunkami konkretnych osób. To też problematyczne, bo komercyjne korzystanie np. ze zdjęcia czyjejś twarzy bez jej zezwolenia nie będzie dozwolone – konkretyzując, będzie to naruszenie jej praw i będzie ona mogła żądać zadośćuczynienia.


Podsumowanie


Powiedzmy sobie szczerze - z prawnego punktu widzenia nabycie NFT nie daje wcale bardzo wiele. To samo w sobie nie jest problemem. Natomiast kłopotliwe może być rozminięcie się oczekiwań z rzeczywistością. Bo jeśli nabywca, który kupuje NFT, uznaje, że nabył prawa autorskie do utworu, to jest w dość poważnym błędzie. A przekaz społeczno-medialny, który dotyczy NFT , może go w tym przekonaniu utwierdzać. Rozwiązaniem byłoby wskazywanie wprost, np. w treści smart contractu, jakie uprawnienia nabywa osoba, która kupuje token. Obawiam się jednak, że do tego prędko nie dojdzie.


Interesuje Cię tematyka NFT? Masz jakieś dodatkowe pytania? Jeśli tak, możesz się ze mną skontaktować przez formularz kontaktowy na www.bytelaw.pl albo napisać na kontakt@bytelaw.pl.



#nft #token #smartcontract #prawoautorskie #copyright


72641531_2826510837372791_62610008722353

Nazywam się Michał Nosowski i jestem radcą prawnym specjalizującym się w prawie nowych technologii. Stworzyłem tego bloga po to aby dzielić się swoją pasją - czyli badaniem styku świata IT oraz prawa.

 

W ramach kancelarii ByteLaw, której jestem współzałożycielem, pomagam głównie startupom, software house'om, freelancerom i ludziom zajmującym się marketingiem internetowym. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zapraszam do odwiedzenia strony Kancelarii.

Masz jakieś pytania? Możesz się ze mną skontaktować przez poniższy formularz

Wiadomość przesłana! Dziękuję :)