Wśród danych

Blog dla przedsiębiorców działających w cyfrowym świecie

  • Michał Nosowski

Umowa b2b a umowa o pracę, czyli samozatrudnienie programisty

Aktualizacja: kwi 21


W Polsce generalnie nie dziwi to, że zamiast zatrudniać pracowników w oparciu o umowę o pracę, przedsiębiorcy wolą wybierać współpracę w oparciu o umowy cywilnoprawne z osobami posiadającymi własną, jednoosobową działalność gospodarczą. Przekłada się to zresztą na liczbę osób, które prowadzą “własne biznesy” czyli posiadają właśnie działalność gospodarczą. Jest takich ludzi po prostu sporo. Tego typu rozwiązanie jest stosowane również w branży IT - a specjaliści świadczący usługi w oparciu o umowy b2b często sami chcą współpracy na tych zasadach.

Dlaczego to rozwiązanie jest tak często wybierane? Powodem jest to, że w wielu sytuacjach obie strony mają z tego korzyści – zarówno współpracownik jak i pracodawca.

Przedsiębiorca/firma bo:

  • ogranicza liczbę obowiązków formalnych, które musi spełniać (po prostu otrzymuje fakturę, płaci i wrzuca w koszta),

  • nie musi spełniać wymogów z Kodeksu pracy dotyczących szkoleń BHP, badań lekarskich itp.

  • współpracownik ponosi pełną odpowiedzialność za swoją pracę, a pracownik -ograniczoną (z pewnymi wyjątkami),

  • warunki współpracy i jej rozwiązania mogą być kształtowane dowolnie przedsiębiorca nie jest np. chroniony przed zwolnieniem tak jak pracownik,

  • to współpracownik odpowiada za ewentualne zobowiązania publicznoprawne (podatki, ZUS),

  • ogólny koszt współpracy jest niższy, a więc więcej pieniędzy zostaje w rękach przedsiębiorcy i więcej trafia do usługodawcy.

Współpracownik (osoba swiadcząca usługi w oparciu o umowę pomiędzy przedsiębiorcami) bo:

  • może być opodatkowany podatkiem liniowym (19%) zamiast stawką 17%/32% przy wyższych dochodach – a zwykle takich dotyczy współpraca oparta o umowę b2b,

  • może, prowadząc działalność gospodarczą, ponosić i wykazywać koszty jej prowadzenia – np. zakupić w leasing pojazd, którym będzie dojeżdżał do miejsca wykonywania swoich zadań – raty leasingu będą kosztem prowadzenia działalności (a to zmniejszy finalnie podatek, który taka osoba zapłaci państwu). To samo dotyczy np. telefonu i niektórego innego sprzętu elektronicznego.

  • zobowiązania publicznoprawne są mniejsze - zwłaszcza w przypadku rozpoczęcia działalności, gdy można korzystać z ulg takich jak zwolnienie z ZUS czy mały ZUS – finalnie do ręki takiej osoby po prostu finalnie trafia więcej pieniędzy.

Tego rodzaju rozwiązania, chociaż powszechnie stosowane, wiążą się z pewnym ryzykiem. I zarówno pracodawcy jak i współpracownicy tego ryzyka się obawiają – tzn. uznania przez urzędników, że ich współpraca jest w istocie stosunkiem pracy.

Kto może to kontrolować?

Są trzy kategorie takich podmiotów:

  1. Państwowa Inspekcja Pracy – która za nieprzestrzeganieprzepisów o zatrudnieniu może wystąpić o zmianę umowy na umowę o pracę lub (gdy przedsiębiorca się nie dostosuje) wystąpić do sądu o ustalenie istnienia stosunku pracy. PIP może też nałożyć mandat albo wystąpić do sądu z wnioskiem o ukaranie pracodawcy grzywną.

  2. Zakład Ubezpieczeń Społecznych – ten, uznając, że dana współpraca oparta o umowę w rzeczywistości jest stosunkiem pracy, zażąda zapłaty zaległych składek (nawet za 5 lat) – wraz z odsetkami może być to dość spora kwota, zwłaszcza jeśli podstawa (tzn. wynagrodzenie) było wysokie,

  3. Urząd Skarbowy - ten może uznać, że umowa przedsiębiorcy z osobą prowadzącą jednoosobową działalność ma na celu obejście przepisów prawa podatkowego i „optymalizację podatkową”, tzn. możliwość płacenia niższego podatku przez osobę samozatrudnioną. W konsekwencji spowoduje to konieczność zapłaty różnicy pomiędzy podatkiem „wyższym”, który trafiłby do skarbu państwa w przypadku gdyby osoba pracowała w oparciu o umowę o pracę, a tym, który rzeczywiście został zapłacony. W praktyce (wraz z odsetkami) może się nazbierać z tego niezła suma, biorąc pod uwagę, że US może kwestionować nawet kilka lat takiej współpracy (generalnie do 5 lat). W praktyce Urzędy Skarbowe rzadko kwestionują takie umowy w odniesieniu do osób działających w branży IT.

Na podstawie czego urzędy sprawdzają, czy mają do czynienia ze stosunkiem pracy?

Przede wszystkim, ZUS i PIP opierają się na nieco innych podstawach niż Urzędy Skarbowe. Te pierwsze dwa badają bowiem to, czy umowa zawarta pomiędzy samozatrudnionym a jego kontrahentem na charakter umowy o pracę. Podstawą są tu przepisy Kodeksu pracy, który mówi, że stosunkiem pracy jest sytuacja gdy:

  1. Pracownik wykonuje pracę na rzecz pracodawcy, określoną w umowie – w umowie o prace mamy wskazane obowiązki pracownika, tzn. to czym będzie się na rzecz pracodawcy się zajmował – niekiedy jest to (tak się w naszym kraju przyjęło) bardzo ogólnie – np. obowiązkiem pracownika jest „programowanie”,

  2. Pracownik pozostaje pod kierownictwem pracodawcy (lub osoby wyznaczonej przez pracodawcę, czyli jakiegoś przełożonego – kto to jest przełożony) i otrzymuje polecenia dotyczące tego co ma robić – najczęściej na bieżąco,

  3. Pracownik pracuje w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę – czyli np. w określonych, stałych godzinach musi stawiać się w biurze i tam pracować. Nie wyklucza tego fakt, że co jakiś czas (np. raz w tygodniu) pracownik może pracować zdalnie.

Jeżeli te warunki są spełnione to umowa może zostać uznana za umowę o pracę, nawet jeśli została zawarta jako umowa cywilnoprawna (kontrakt b2b). Ma tu znaczenie nie tylko treść samej umowy ale także to jak realnie są wykonywane jej postanowienia, czyli to co dana osoba rzeczywiście robi na rzecz swojego kontrahenta i w jaki sposób działa. Te warunki muszą być spełnione łącznie – czyli wszystkie naraz.

Nieco inne podstawy ma Urząd Skarbowy. On bowiem bazuje na przepisach ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, w której wskazano, że nie uznaje się osoby za przedsiębiorcę (tzn. ta osoba nie powinna być traktowana przez prawo podatkowe jako osoba prowadząca działalność gospodarczą) jeżeli łącznie spełnione są następujące warunki:


  1. Odpowiedzialność wobec osób trzecich za rezultat tych czynności oraz ich wykonywanie, z wyłączeniem odpowiedzialności za popełnienie czynów niedozwolonych, ponosi zlecający wykonanie tych czynności – czyli odpowiedzialność samozatrudnionego względem osób, które nie są stronami kontraktu jest wyłączona i ponosi ją jego kontrahent (tak jak za pracownika względem osób trzecich ponosi pracodawca),

  2. Są one wykonywane pod kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonych przez zlecającego te czynności – tutaj mamy wymóg podobny do tego, który jest w umowie o pracę, czyli samozatrudniony wykonuje swoje czynności np. od 8 do 16 w biurze zlecającego i ma przełożonego, który nadzoruje jego pracę.

  3. Wykonujący te czynności nie ponosi ryzyka gospodarczego związanego z prowadzoną działalnością – to jest najciekawsze – rozumie się to jako konieczność ponoszenia inwestycji, podejmowanie działań promocyjnych w celu zdobywania nowych klientów oraz osłabioną ochronę na wypadek zakończenia projektu – tzn. brak gwarancji pracy.

Jak ukształtować umowę b2b aby nie ona została uznana za umowę o pracę?


Trzeba tu pamiętać, że osoba prowadząca działalność gospodarczą powinna mieć większą niezależność niż klasyczny pracownik. Dlatego najlepiej w ten sposób zatrudniać doświadczonych specjalistów, którzy sami wiedzą co mają robić i w jaki sposób to robić. W takiej umowie powinniśmy wpisać, że samozatrudniony:

  • może pracować na swoim sprzęcie

  • nie stałych godzin kiedy musi być w biurze

  • może swobodnie pracować z dowolnego, wybranego przez siebie miejsca

  • nie posiada bezpośredniego przełożonego/kierownictwa – samozatrudniony nie podlega bieżącym poleceniom tak jak pracownik podlega swojemu przełożonemu/pracodawcy. Ma on po prostu zadanie do wykonania, a szczegóły, czyli to jak to zrobi, to już jego wybór. To ważna sprawa – dobrze by było gdyby z umowy wynikało, że to wręcz samozatrudniony jest ekspertem w swojej dziedzinie, który doradza swojemu kontrahentowi i raczej on mówi mu co ten drugi powinien zrobić aby osiągnąć swój cel

  • może korzystać z usług podwykonawców i nie musi robić wszystkiego oczywiście

  • nie ma ścisłych uregulowań dot. urlopów albo np. brak konieczności przedstawiania zwolnień lekarskich w przypadku choroby

  • -nie ma bardzo rygorystycznego zakazu konkurencji – samozatrudniony może, przynajmniej w teorii (jeśli chce) poszukiwać nowych klientów i realizować więcej niż 1 projekt naraz- czyli w jednym czasie może mieć więcej niż jednego klienta,

  • ponosi odpowiedzialność za swoją pracę względem kontrahenta oraz odpowiedzialność za swoje działania względem osób trzecich.

Oczywiście, taka umowa to ideał - nie musimy wpisywać do naszej umowy z podmiotem prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą (czyli samozatrudnionym) wszystkiego. Ale im więcej tych elementów tym lepiej -ryzyko uznania takiej umowy za umowę o pracę po prostu spada. Pamiętajmy również, że umowa powinna odzwierciedlać to, co rzeczywiście dzieje się w trakcie współpracy stron - czyli jeśli tak się umówiliśmy to teraz powinniśmy przestrzegać jej postanowień i nie nakazywać osobie, np. bycia w biurze od 8 do 16.

Co z tym testem przedsiębiorcy?

W 2019 roku pojawiły się pomysły zmiany przepisów dotyczących samozatrudnienia. Miał on polegać na tym, że ci przedsiębiorcy, którzy pracowali tylko dla jednego kontrahenta, mieli być uznawani za osoby pozostające w stosunku pracy. Na szczęście rząd wycofał się z tego pomysłu i przepisów nie zmienił.

Niedawno pojawił się jednak pomysł na nowe zmiany w Kodeksie pracy, które również mogą skomplikować kwestie samozatrudnienia. Mają one polegać na tym, że wprowadzone zostanie pojęcie „samozatrudnionego ekonomicznie zależnego”. To taki przedsiębiorca, który:

  • świadczy usługi jednoosobowo,

  • przeciętnie w wymiarze co najmniej 21 godzin na tydzień,

  • przez okres co najmniej 182 dni w roku.

To jest jeszcze gorszy pomysł niż „test przedsiębiorcy”. Miejmy więc nadzieje, że ten projekt również pozostanie jedynie projektem.


Jeszcze na sam koniec - w przypadku umów b2b często wymogiem rozpoczęcia współpracy jest podpisanie umowy o zachowaniu poufności. Tutaj możesz przeczytać więcej na jej temat.

#umowab2b #programista #branzaIT #umowaoprace #biznes #samozatrudnienie

Michał Nosowski

Jestem radcą prawnym specjalizującym się w prawie nowych technologii. Stworzyłem tego bloga po to aby dzielić się swoją pasją - czyli badaniem styku świata IT i prawa.

 

W ramach kancelarii ByteLaw, której jestem współzałożycielem, pomagam głównie startupom, software house'om, freelancerom i ludziom zajmującym się marketingiem internetowym. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zapraszam do odwiedzenia strony Kancelarii.

  • Twitter Social Icon
  • LinkedIn Social Icon
  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon

Projekt: 2020 Michał Nosowski, Toruń.