Wśród danych

Blog dla przedsiębiorców działających w cyfrowym świecie

  • Michał Nosowski

Platformy no-code oraz low-code a prawo autorskie

Zaktualizowano: 7 lip


W związku z tym, że wiele organizacji ma problemy ze znalezieniem dobrych specjalistów IT, biznes musi szukać innych rozwiązań swoich problemów. Sposobem na to aby uprościć proces tworzenia niektórych rozwiązań informatycznych jest korzystanie z platform no-code i low-code.


Platformy te są typem rozwiązania, które umożliwia budowę aplikacji w sposób częściowo lub całkowicie wizualny, za pomocą formularzy, komend przedstawionych graficznie, standardowych elementów lub innych sposobów, które nie wymagają głębokiej znajomości programowania (np. za pomocą metody drag-and-drop). Dzięki temu próg wejścia i stworzenia jakiejś aplikacji jest mniejszy(co oznacza, że łatwiej jest kogoś w ten proces wdrożyć), koszty utrzymania są niższe a samo rozwiązanie może powstać szybciej. Oczywiście platformy tego rodzaju nie dają możliwości stworzenia absolutnie wszystkiego - ale mimo wszystko mogą odciążyć specjalistów w realizacji prostszych zadań.


Obecnie popularność platform low-code i no-code rośnie.


Takie platformy dzielą się na dwa rodzaje:

  • No-code - tworzenie danego programu generalnie nie wymaga pisania kodu źródłowego, całość tworzona jest w edytorze, który umożliwia wykorzystanie ustandaryzowanych elementów i łączenie ich np. metodą przeciągnij i upuść,

  • Low-code - oprócz korzystania z edytora graficznego, tak jak w przypadku platform no-code, konieczne jest również wprowadzanie kodu źródłowego, przynajmniej w podstawowym zakresie. Z reguły korzystanie z tych platform wymaga więc pewnej wiedzy programistycznej, ale dzięki temu umożliwia szybkie tworzenie nawet nieco bardziej skomplikowanych aplikacji.


Popularną platformą low-code dla biznesu jest Appian - umożliwia ona tworzenie rozwiązań programistycznych, które umożliwiają np. optymalizację procesów biznesowych.


Przykładowo, w ramach tego rozwiązania możemy wskazać, że po spełnieniu danego warunku, komputer wykona jakąś operację.


Źródło zdjęcia: https://www.youtube.com/watch?v=aJXle5ftPM8


Oczywiście wiąże się to z pewnymi ograniczeniami – bardziej złożone programy wymagają już korzystania z innych, mniej ustandaryzowanych i przystępnych rozwiązań.


Co prawo mówi o platformach low-code lub no-code?


Prawo oczywiście nie posługuje się pojęciami takimi jak low-code albo no-code. Dlatego też, aby ustalić jakie reguły stosuje się do wykorzystania takich platform, musimy sięgnąć do ogólnych przepisów prawa autorskiego, które dotyczą po prostu utworów albo programów komputerowych.


W praktyce korzystając z platformy low-code/no-code możemy spotkać się z następującymi problemami prawnymi:

  • czy to co stworzyłem/stworzyłam w ramach platformy low-code/no-code jest w ogóle moje i mam do tego prawa autorskie, skoro składa się z ustandaryzowanych elementów dostępnych w ramach platformy?

  • czy mogę to coś sprzedać/udzielić licencji klientowi tak aby mógł z tego korzystać w zamian za zapłacone wynagrodzenie?

Co wiemy na ten temat? Kilka lat temu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej badał, czy sam język programowania jest uznawany za utwór w rozumieniu przepisów prawa autorskiego. Jednoznacznej odpowiedzi uniknął, ale wskazał, że wykorzystywane reguły, składnia i funkcje języka programowania nie są tzw. formą wyrażenia programu komputerowego. Stąd też w UE wielu prawników twierdzi, że składnia i funkcje języków programowania nie są chronione prawem autorskim.


Natomiast trzeba podkreślić, że platformy low-code i no-code to nie tylko język programowania - mogą one bowiem posiadać własne języki (albo umożliwiać korzystanie z innych, powszechnie wykorzystywanych), ale to tylko jeden z elementów takich platform. Całość platformy to bowiem kompletne rozwiązanie do tworzenia oprogramowania, które może składać się z:

  • edytora graficznego, umożliwiającego tworzenie aplikacji w uproszczony sposób,

  • ustandaryzowanych (prefabrykowanych) elementów, które można łączyć ze sobą w celu stworzenia kompletnego rozwiązania - np. gotowych "klocków", które umożliwiają wywołanie jakiejś funkcji, dokonanie zapytania albo zmianę parametrów,

  • środowiska uruchomieniowego dla stworzonej aplikacji,

  • rozwiązań do zarządzania procesem tworzenia aplikacji, testowania przechowywania plików czy też integrowania stworzonych elementów w całość.

To zdecydowanie wykracza poza sam język programowania. Dodatkowo, wiemy, że programy do "tworzenia programów" (np. IDE takie jak Eclipse, Microsoft Visual Studio czy PyCharm) z całą pewnością są chronione prawami autorskimi jako utwory, a ich wykorzystanie podlega dość szczegółowym postanowieniom licencyjnym.


Możemy więc dojść do wniosku, że kompletna platforma low-code/no-code jest chroniona prawem autorskim. To zaś oznacza, że wykorzystanie jej (np. instalowanie oprogramowania powiązanego z platformą i tworzenie w jej ramach własnych rozwiązań) wymaga:

  • posiadania odpowiedniej licencji udzielonej przez twórcę albo,

  • zawarcia umowy o korzystanie z usług świadczonych przez właściciela platformy (jeżeli jest ona rozwiązaniem chmurowym - platformy low-code/no-code często są rozwiązaniami typu PaaS).

Co ważne, zarówno taka licencja jak i umowa dot. usługi chmurowej może wskazywać na warunki i ograniczenia dotyczące jej wykorzystania. Przykładowo mogą one obejmować:

  • możliwość wykorzystania danego rozwiązania jedynie w celach niekomercyjnych lub edukacyjnych, a nie korzystania z niego w celach związanych z działalnością gospodarczą,

  • ograniczenie do wykorzystania jedynie w ramach jednej organizacji lub grupy kapitałowej, bez prawa do umożliwiania korzystania z platformy innym podmiotom.


Rozwiązania oparte o platformę low-code/no-code


W korzystaniu z rozwiązań low-code/no-code bardzo ważne jest to, czy programy stworzone za pomocą omawianych platform będą uznawane za oddzielny utwór. To bowiem wskazywałoby, że:

  • możemy samodzielnie decydować o tym co zrobimy z takim utworem,

  • tym samym, możemy go sprzedać (przenieść autorskie prawa majątkowe) albo udzielić licencji dotyczącej korzystania z takiego utworu.

Jako analogię możemy przywołać znane i powszechnie wykorzystywane programy IDE. Korzystając z oprogramowania IDE (zintegrowanego środowiska programistycznego), które jest chronione prawem autorskim, możemy stworzyć odrębny program komputerowy, który może mieć swoje warunki licencyjne. My jako twórca decydujemy co z takim programem zrobimy, a licencja oprogramowania IDE generalnie nas w tym nie ogranicza.


Problem jest jednak taki, że IDE to jednak coś innego niż platforma low-code/no-code, która jest bardziej rozbudowana i zawiera elementy, których IDE nie posiada.


W mojej ocenie należy uznać, że program wytworzony za pomocą platformy bezkodowej lub niskokodowej będzie oddzielnym utworem (i chroniony będzie przez prawo autorskie) pod warunkiem, że spełni wymogi prawa autorskiego do wyodrębnienia utworu. Oznacza to po prostu, że będzie wystarczająco oryginalny i indywidualny. Ocena ta będzie dokonywana oddzielne do każdego programu, który powstanie za pomocą tych platform.


Innymi słowy, oprogramowanie stworzone przy wykorzystaniu platformy no-code/low-code będzie oddzielnym utworem w rozumieniu prawa autorskiego.


Musimy jednak zastanowić się, czy będzie stanowił także tzw. utwór zależny. To bowiem wymaga spełnienia dodatkowych wymogów w zakresie jego wykorzystania. Przepisy polskiego prawa autorskiego mówią, że:

  • opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego - to oznacza, że utwór zależny jest chroniony prawem autorskim jako "odrębny" utwór,

  • rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne) - to oznacza, że wykorzystanie naszego utworu (który stworzyliśmy w ramach platformy) wymaga odrębnej zgody twórcy utworu pierwotnego (czyli np. elementów dostępnych w ramach platformy low-code/no-code. W praktyce daje to właścicielowi takiej platformy prawo do wskazania tego w jaki sposób możemy korzystać z utworów, które w ramach tej platformy stworzyliśmy (np. dopuszczać wykorzystanie na własny użytek i zakaz dalszej dystrybucji takiego programu).


W praktyce funkcjonowania platform no-code/low-code z utworami zależnymi będziemy mieli do czynienia zwłaszcza w przypadku gotowych projektów rozwiązań, szablonów albo złożonych elementów, które mogą być wykorzystane w końcowym programie. Nie oznacza to jednak, że każdy utwór stworzony w ramach takiej platformy będzie utworem zależnym - do jego stworzenia możemy bowiem wykorzystać proste elementy, które nie stanowią utworów .


Co na to praktyka?


Analizując regulaminy platform low-code/no-code możemy zauważyć, że twórcy tych rozwiązań (np. tu albo tu) dość szczegółowo określają dopuszczalny zakres wykorzystania rozwiązań opartych o ich platformę. Często wprost wskazują, że darmowa wersja usługi pozwala jedynie na niekomercyjne wykorzystanie platformy i jej usług, a komercyjna również podlega ograniczeniom - np. rozwiązane stworzone przez daną organizację może być wykorzystywane tylko przez nią. Regulaminy te unikają jednak wprost wskazania, czy utwory stworzone w ramach takich platform są utworami zależnymi - w mojej ocenie nie zawsze tak musi być.


Platforma low-code/no-code jako platforma chmurowa


Fakt, że duża część platform low-code/no-code bazuje na rozwiązaniach chmurowych, pozwala dostawcom takich usług zachować nad nimi znaczny poziom kontroli, nie wnikając w kwestie związane z prawami autorskimi i utworami zależnymi. Platformy bowiem w warunkach użytkowania często wskazują, że zakres użytkowania ich rozwiązania jest ograniczony np. tylko do organizacji, która uiszcza opłatę subskrypcyjną, określonej liczby użytkowników albo wskazanych funkcjonalności.


W takiej sytuacji właściciel platformy określa w regulaminie warunki świadczenia usługi chmurowej, niejako w oderwaniu od samych kwestii licencji i praw autorskich.


Kilka słów od WIPO


World Intellectual Property Organisation (WIPO), czyli międzynarodowa organizacja skupiona na aspektach własności intelektualnej, w swoim dokumencie pt. „Intellectual Property and Mobile Applications” bardzo powierzchownie omawia temat platform low-code oraz no-code w zakresie własności intelektualnej jedynie wspominając, że: “Z perspektywy prawa własności intelektualnej, używanie takich narzędzi może mieć wpływ na roszczenia co do własności praw autorskich do fragmentów kodu i architektury, gdy są one wynikiem używania takowych narzędzi, a nie są wynikiem samodzielnych decyzji twórcy”. Jest to jednak jedynie wskazanie, że taki problem może nastąpić, bez proponowania konkretnych rozwiązań.


Jeśli masz jakieś dodatkowe pytania dotyczące regulacji prawnoautorskich dotyczących oprogramowania, możesz śmiało się ze mną skontaktować, pisząc na kontakt@bytelaw.pl, albo korzystając z formularza kontaktowego tutaj.


72641531_2826510837372791_62610008722353

Nazywam się Michał Nosowski i jestem radcą prawnym specjalizującym się w prawie nowych technologii. Stworzyłem tego bloga po to aby dzielić się swoją pasją - czyli badaniem styku świata IT oraz prawa.

 

W ramach kancelarii ByteLaw, której jestem współzałożycielem, pomagam głównie startupom, software house'om, freelancerom i ludziom zajmującym się marketingiem internetowym. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zapraszam do odwiedzenia strony Kancelarii.

Masz jakieś pytania? Możesz się ze mną skontaktować przez poniższy formularz

Wiadomość przesłana! Dziękuję :)